Okazuje się, że jeden z moich postów wywołał niezłą burzę. Tak to z reguły jest kiedy człowiek jest szczery.
Ja po prostu mówię jak jest, a nie ściemniam jak inni i udaję, że tak kocham ludzi, że zrobię wszystko dla ich dobra, za darmo.
Przez szacunek do ciężkiej pracy twierdzę, że powinna być ona odpowiednio wynagradzana, niezależnie czy jest to sprzedaż kwiatów czy prowadzenie taksówki.
Jednocześnie żeby uciąć ten temat oświadczam, że część mojej diety przeznaczę na cele charytatywne. Osobom zainteresowanym będę mógł pokazać potwierdzenie przelewu.
I tak na więcej kasy liczę dopiero wtedy gdy zostanę posłem.
wtorek, 9 listopada 2010
No to się porobiło.
Autor:
Mariusz Wyborczy
o
20:48
Wyślij pocztą e-mail
Wrzuć na bloga
Udostępnij w X
Udostępnij w usłudze Facebook
0 komentarze:
Prześlij komentarz