poniedziałek, 15 listopada 2010

Ostatnia prosta.

No to teraz będzie się działo. Donald i Jarosław będą się przekrzykiwać kto pierwszy spał na styropianie. Ja tymczasem pozwolę sobie na przypomnienie, że te wybory to czas i miejsce dla ludzi związanych ze swoim miejscem urodzenia i zamieszkania. Nie potrzebujemy żadnych spadochronów z komitetów centralnych, którzy będą mówili nam co mamy robić u siebie.
Bardzo spodobał mi się post z dyskusji na forum, gdzie jedna z osób w znakomity sposób opisała to co powinno być priorytetem dla radnych.
...problemem dzielnicy jest:mizerna estetyka,bałagan z reklamami wielkoformatowymi, marna komunikacja ze śródmieściem, słabe oświetlenie większości ulic, dziki handel, mała liczba placówek usługowych, brak tanich form i propozycji spędzania czasu wolnego przez młodzież blokowisk, melina z alkoholem 24 h przy skrzyżowaniu Wincentego z Kondratowicza, problem z miejscami do parkowania, brak przyzwoitego oznakowanie np gdzie postój taxi, gdzie poczta, gdzie apteka, lekarz itp, brak szaletu co w blisko 100 tys dzielnicy stawia nas w ciekawym towarzystwie... Żeby to była dzielnica normalna / do marzeń daleko / trzeba, tak mi się wydaje dostrzegać te uciążliwości dnia codziennego...

Podpisuję się pod całym sercem ponieważ ja również w ten sposób widzę to czym powinien zajmować się przyszły radny  - czyli mam nadzieję -  ja  :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz